„Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”

Pandemia (niestety wciąż trwająca) trochę pokrzyżowała plany sportowe naszych biegaczy w minionym sezonie 2020. Część imprez została odwołana lub zawieszona, a do niektórych nie mogli podejść z powodu nabytych kontuzji. Pomimo tych przeszkód, starali się jednak być w ciągłym ruchu, poprawiając formę i dzielenie reprezentując nasze barwy firmowe. Jak to powiedział jeden z kolegów: ”Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”.

Za oknem zima a nasi sportowcy już teraz przegotowują się do kolejnego sezonu biegowego. Dowiedzmy się jak oceniają miniony sezon i jakie mają plany na kolejne starty.

KRZYSZTOF MIKOŁAJCZYK

Z punktu widzenia treningowo-startowego ten rok był strasznie nieprzewidywalny. Przez pandemię odwołane zostały wszystkie zaplanowane przeze mnie starty: 3 półmaratony (Gdynia, Gdańsk, TricityTrail), 2 biegi ultra powyżej 25km, i długo wyczekiwany maraton (42,195 km) w Gdańsku. Dodatkowo kontuzja kolana (pęknięta łękotka) wyeliminowała mnie we wrześniu z treningów na 3 miesiące. Jedynym ratunkiem miała być operacja, lecz codzienna rehabilitacja i wizyty u fizjoterapeutów pozwoliły mi na szczęście wrócić do biegania w ostatnich tygodniach. Wszystko teraz w głowie i w nogach. Mimo tych wszystkich trudności, w roku 2020 udało mi się przebiec treningowo około 1500 km, uzyskać kilka niezłych wyników czasowych (18:46 sek.– 5 km, 39:55 sek.– 10 km) oraz zrealizować około 20 biegów powyżej 20 km).

 MACIEJ KUBIAK

Sezon 2020 z pewnością przejdzie do historii. Czy będę go pamiętał ze strony sportowej? Oj na pewno, był to wyjątkowo owocny sezon i nie mam tu na myśli wybitnych wyników chociaż te były niezłe.

Ten sezon uświadomił mi:

  • jak bardzo lubię bezpośrednie ściganie. Jedyna taka okazja była w górach i na bieżni. Tam koronawirus nie zmienił przebiegu i formy rywalizacji.
  • jak bardzo łatwo „zajechać” się fizycznie i psychicznie bez wizji startów. W lock down’ie zrealizowałem tak intensywny trening, że do startów byłem gotowy już w maju (ale w tym czasie nie miałem gdzie się wykazać). Dobrą kondycję potwierdziłem poprawieniem mojego rekordu podbiegu Kuźnice-Giewont. Podtrzymywanie formy skończyło się jednak głębokim zmęczeniem i słabszymi rezultatami pod koniec sezonu.
  • jak wartościowa jest rywalizacja drużynowa. To w drużynie z klubem LKS Maratończyk Lębork zdobyłem brązowy medal Mistrzostw Polski na 10 000 m. To dzięki drużynie, jaką tworzymy w ZOELLER TECH często szukam motywacji do kolejnych treningów.
  • jak wartościowe mogą być znajomości zawarte przy okazji imprez biegowych. W taki właśnie sposób poznałem dawnego kolegę z kardy lekkoatletycznej, olimpijczyka Michała Jarosza, który zaproponował pomoc sportową i pod jego czujnym okiem przygotowuję się do kolejnego sezonu.

Starty, starty, starty…2020 r. zacząłem od biegu ulicznego Wroactive na 10 km na początku marca. 5 miejsce było dobrym prognostykiem przed startem, który miał być dla mnie kluczowym (chciałem atakować swój rekord na 10 km) i miał odbyć się tydzień później w Poznaniu.

Wtedy niestety kilka zachorowań na koronawirusa zatrzymało nasz kraj. Do kolejnego startu czekałem, aż do lipca. Tam wywalczyłem potrójne zwycięstwo w biegu etapowym Triada-Ultra. Następnie w Tatrach wybiegałem 3 miejsce w biegu Tatra Trail i chwilę później 7 miejsce w Mistrzostwach Polski w biegu alpejskim na Wielką Sowę. Następnie podczas szalonych trzech tygodni ścigania wywalczyłem z drużyną brązowy medal Mistrzostw Polski na 10 000 m. Podczas Alpin Sport Tatrzański Bieg pod Górę, w epickich warunkach pogodowych dobiegłem na Kasprowy w 40 minut, zdobywając 8 miejsce. Zwieńczeniem sezonu było 2 miejsce w największym półmaratonie jaki odbył się w 2020 roku na ulicy tj. Garmin Półmaraton Gdańsk.

Do planów na kolejny sezon podchodzę bardzo ostrożnie. Powrócę na bieżnię i do krótszych dystansów, aby przede wszystkim podnieść poprzeczkę moich rekordów życiowych.

KAROL LIPOWSKI

Sezon 2020 był dla wszystkich sportowców wyjątkowy. Dla mnie zaczął się obiecująco, czyli od 5 miejsca na Trójmiejskim Ultra Tracku – na dystansie 43 km. Później już było tylko gorzej, ze względu na Covid i kolejno odwoływane zawody biegowe. Plan treningowy modyfikowałem z miesiąca na miesiąc. W końcu zrodził się pomysł rowerowego Everestingu, czyli rowerowej akcji i kręcenia kilometrów dla chorej Wiktorii. Wraz z grupą przyjaciół i przy wsparciu firmy i ludzi z ZOELLER TECH wsiedliśmy na rowery i razem wykręciliśmy ponad 490 km zdobywając tym samym swój własny „rowerowy Everest”! Kolejne podejście do zawodów, to 65 km podczas Pomerania Trail 10 października – wyglądało na to, że będą to jedyne, z zaplanowanych zawodów, które uda się przebiec. Niestety – koronawirus i kwarantanna skutecznie pozbawiły mnie formy, do tego stopnia, że po 30 km walki byłem zmuszony zejść z trasy. Po tym wszystkim potrzebowałem roztrenowania i resetu systemu. Dla mnie osobiście, nie był to udany sezon.

Moje plany na przyszły sezon? Z pewnością coś się zmieni w moim sportowym życiu, ponieważ nie lubię przeciętności i bylejakości … ciągle dążę do perfekcji. . Ale co to będzie …? Powtarzam sobie i innym, że walka i emocje to część sportu i rywalizacji, dlatego „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”.

 ALDONA SUŁEK

Po udanym sezonie 2019 pojawiła się ochota na więcej …

Rok 2020 nie rozpoczął się jednak tak, jak planowałam. W połowie stycznia skręcona kostka, którą dzięki zabiegom udało się szybko wyleczyć. Zaraz po tym kolejna, poważniejsza kontuzja, która nie tylko wykluczyła mnie z biegania, ale przez 3 miesiące uniemożliwiła swobodne poruszanie się. Podjęcie decyzji o rezygnacji z zawodów było trudniejsze niż sądziłam. W międzyczasie nadeszło to, czego nikt z nas się nie spodziewał – koronawirus. Informacje o kolejnych odwoływanych zawodach biegowych nie napawały optymizmem, tym bardziej że sytuacja przeciągała się w nieskończoność. Wróciłam do treningów i w październiku udało się pobiec w Pomerania Trail +43 km. W listopadzie postanowiłam wziąć udział w Górskim Maratonie w Górach Świętokrzyskich. W przeddzień zawodów wprowadzono kolejne obostrzenia i do końca nie było wiadomo, czy zawody się odbędą. Wyjazd stanął pod znakiem zapytania. Ostatecznie odpuściłam. Mimo tego w roku 2020 udało mi się przebiec ponad 1550 km, co zważywszy na okoliczności nie jest złym wynikiem.

Nadszedł rok 2021 a wraz z nim nowe cele i plany. Jednak z powodu wciąż trwającej pandemii podchodzę do nich dość sceptycznie. Niemniej jednak nadal będę pokonywać własne słabości, przekraczać swoje granice, nie tracą przy tym radości z tego co robię. A wsparcie firmy daje mi dodatkową motywację i bodziec do działania.